Rzymskie późne lato.

September 19, 2018

Sierpień to miesiąc, który wprowadza lekką konfuzję w Rzymie.
Jest ogromnie gorąco a wilgotność nie ustępuje cierpliwie. To jest czas gdy Rzymianie opuszczają miasto i udają się na długo wyczekiwane miesięczne wakacje (pracując ciężko nad swoją opalenizną) lub do rodzinnych domów poza miastem.
Duża liczba lokalnych sklepów i przedsiębiorstw corocznym zwyczajem zamyka swoje drzwi na okres około dwóch tygodni. Data rozpoczęcia tej przerwy przypada na obchodzone 15 sierpnia święto zwane Ferragosto, które zbiega się ze świętem katolickim Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Niektóre nasze ulubione restauracje są również zamknięte. Można przypuszczać, że pozostałe czynne restauracje to pułapka dla turystów, jednak to nie jest do końca prawda.
Sprzedawcy owoców i warzyw również wyjeżdżają na zasłużony odpoczynek.
Mieszkamy już w Rzymie od kilku lat, wystarczająco długo aby w dużym stopniu aby znać naszą drogę dookoła, pamiętać o okresie wakacyjnej przerwy wielu sklepów (na początku nie było to takie oczywiste) oraz wiedzieć jak zdobyć żywność jaką chcemy. W konsekwencji w sierpniu wybór jest delikatnie pomniejszony ale schodzimy na kompromis jeśli tyczy się to jakości produktów. Niesamowite co zaledwie kilka lat we Włoszech może człowiekiem zrobić. Od zawsze byłam przyzwyczajona do pokonywania dłuższej drogi, aby kupić żywność jak np. chleb (na bazie drożdży lub zakwasu gdzie składniki i włożony czas są ogromnie cenne), ser lub mięso. Dla mojego osobistego“Dégustateur” było to czymś nowym, ale muszę przyznać że, on teraz to uwielbia. Przecież czego tutaj nie lubić. Czujemy się rozpieszczeni, nasza droga na zakupy przebiega obok największych atrakcji i zabytków w Rzymie. Niekiedy można pomyśleć, że mieszka się w muzeum.
Poranki i wczesne wieczory to moja ulubiona pora dnia. Budzące się do życia miasto od zawsze wzbudzało we mnie dreszczyk emocji. Powietrze wydaje się takie świeże. Prawie jeszcze puste drogi i chodniki pozwalają na spokojną przechadzkę podziwiając otoczenie a pierwsze promienie słoneczne delikatnie całujące skórę wróżą kolejny ciepły i piękny dzień. Niektórzy mieszkańcy wolą pozostać w stolicy w okresie sierpnia i wykorzystać panujący spokój oraz zmniejszony ruch na drogach. Bardzo chętnie dzielimy ten punkt widzenia poza okresem zamknięcia naszego klubu sportowego, który jest corocznie zamykany na tak zwane naprawy. Z własnego wyboru nie chcemy robić konkurencji sierpniowym wakacjowiczom i uważnie wybieramy miejsca na nasze wyjazdy poza Wieczne Miasto.
Pod koniec sierpnia oraz w pierwszym tygodniu września życie w Rzymie pomału wraca do normy. Moje lokalne sklepy spożywcze po otwarciu po mału zwiększają asortyment na półkach, poranny chaos mniejszych oraz większych pojazdów dostawczych powraca. Kafejki napełniają się mieszkańcami pijącymi espresso oraz przegryzającymi cornetto (rogaliki) tworząc przy tym niepowtarzalną atmosferę.
O tak wczesnej porze dnia, kiedy wyruszam z domu na codzienne zakupy, turyści dopiero się budzą lub jedzą śniadanie. To jest jedyna chwila kiedy wąskie uliczki miasta nie są jeszcze uczęszczane przez przeważnie zmęczonych i zagubionych turystów, starających się odczytać ich mapy, całkowicie zapominając o dzieleniu okupowanego miejsca z innymi przechodniami, nie wspominając już o skuterach i samochodach.
Dla wielu wrzesień oznacza koniec lata, co jest prawdą patrząc z geograficznego punktu widzenia oraz zmian pogodowych w tym okresie. Tutaj w Rzymie natomiast, jest to przepiękny miesiąc i jednocześnie przedłużenia lata. Jest jednym z najprzyjemniejszych miesięcy w roku. Odczuwalna jest delikatna zmiana temperatury szczególnie podczas porannej organizacji sprawunków. Jest nieco chłodniej i powietrze wydaje się bardziej rześkie i przyjemne. Mój “Dégustateur” przyłącza się do mnie kiedy może i rozpoczynamy dzień od porannej kawy oraz czegoś małego (lub większego) do zjedzenia przeważnie w jednej z historycznych kafejek w pobliżu Panteonu. Z rana kafejki hojnie oferuja wybór corntti (bez nadzienia lub wypełnione kremem budyniowym, pistacjowym bądź czekoladowym) oraz wiele innych wypieków, które chętnie degustujemy stojąc przy barze (najczęstszy wybór na szybkie śniadanie w Rzymie). Kanapki (panini), pizze lub tramezzini pojawiają się przed południem w zależności od miejsca.
Zanim wrócimy do domu temperatura już się podnosi, promienie słońca są coraz mocniejsze obiecując kolejny ciepły (ale nie za gorący) i przyjemny dzień.

Podczas gorących i parnych tygodni rzymskiego lata wybieram potrawy do gotowania, które są proste, nie skomplikowane do przygotowania a wspaniałe składniki mówią same za siebie.
Kiedy temperatury delikatnie ustępują, chylę się ku letnim rzymskim potrawom.
Podczas gdy pomidorów jest pod dostatkiem wybrałam “Pomodori al riso”, pieczone pomidory z ryżem. Nadzienie składa się tylko z kilku składników co jest tak charakterystyczne w kuchni włoskiej. Wszystko koncentruje się dookoła składników o wysokiej jakości, które współgrają ze sobą i wzajemnie się uzupełniaj. Potrzebne Ci będą szalotki, passata, ser Pecorino Romano (lub parmezan), ryż do gotowania risotto oraz listki bazylii. To jest czas kiedy można zdobyć dość duże pomidory, które perfekcyjnie się nadają do tej potrawy. Tradycyjnie podaje się do tego zapiekane ziemniaki, co czasami robię i ja. Posiłek staje się wówczas bardziej syty, co oznacza, że pozostania mi kilka pomidorów na następny dzień do odgrzania i obiad gotowy. Uwielbiam tego typu gotowanie, nie tylko oszczędzam czas, ale również smaki się polepszą i przegryzą przez noc.
Niedawno posmakowałam w jednym często odwiedzanym przez nas miejsc sałatkę z cukinii. Udało mi się odtworzyć ją w domu i stała się ona w błyskawicznym tempie kolejną ulubioną. Składa się ona z pokrojonych w plasterki cukinii, najlepiej typu Romanesco, rukoli, pomidorków suszonych oraz świeżych i liści bazylii. Na koniec dodaję kawałki parmezanu, skraplam oliwą z oliwek oraz sokiem z cytryny.
Stek jest zawsze dobrym wyborem niezależnie od pory roku. Sposób w jaki rzeźnicy rozbierają mięso na części, różni się nieco na Północy i na Południu Włoch, ale takie wszechstronnie znane kawałki jak filet, sirlion czy ribeye pozostają bez zmian. Usłyszałam od Dégustateur, że zniechęciłam od jedzenia steka poza domem. Uznałam tą wypowiedź jako należyty komplement, w szczególności że, tak kupione części mięsa nie są perfekcyjnie równe i o dokładnie takiej samej gramaturze jak przygotowane są one dla restauracji, można je smażyć wówczas o zamkniętych oczach i bez dotykania mięsa używając tylko zegarka.
Dzisiaj złożyłam wizytę najlepszemu według mnie, rzeźnikowi w Rzymie i wybrałam nogi kurczaka (tutaj są tylko organiczne ku mojej radości). Poprosiłam o obranie ich ze skóry i podzielenia na udka i pałki. Nadal mamy wspaniałe lato, zatem przygotowałam nam “Pollo alla romana”, kurczak po rzymsku gotowany w białym winie, z cebulką, obfitą ilością papryki i majerankiem. Jako dodatek wystarcza pieczone ziemniaki z rozmarynem i posiłek gotowy. Są to pyszne smaki późnego lata, które uwielbiam.