Rodzinne Święta w Polsce

December 14, 2019

Zimą w okresie przedświątecznym w Polsce panuje magiczna, niemalże bajkowa atmosfera.
Uwielbiam towarzyszący temu zgiełk i gwar. Ta cała otoczka posiada pewien urok: szereg przygotowań, ułożenie świątecznego menu, owijanie prezentów w papier ze specjalnym nadrukiem a do tego błyszcząca kokarda.

W tym roku Święta spędzamy w gronie rodziny. Niebawem pozostawiamy za nami Rzym i wyruszymy do rodzinnego domu w Polsce z dużym panettone kupionym w ulubionym sklepie. Miejmy nadzieję, że zmieści się do schowka w samolocie.

Nic nie może konkurować ze sceną krajobrazu wiejskiego okrytego płachtą świeżego śniegu oraz oddzielnymi domostwami udekorowanymi świątecznymi światełkami. Również miasta są godne podziwu gdzie witryny sklepów jak i większość głównych budynków są misternie upiększone ozdobami na tą okazję.

W przeszłości często wyczekiwałam tej pory dnia, kiedy rozpoczyna się ściemniać i zapanowuje romantyczny nastrój palących się świec oraz migających światełek. Na szczęście zmrok zapada szybko o tej porze roku i niewiele się do teraz dla mnie zmieniło.

Już nie mogę się doczekać momentu, kiedy zasiądę przy świątecznym stole i skosztuję polskich tradycyjnych potraw o oczywiście naszych rodzinnych świątecznych specjałów.
W Polsce Wigilia Bożego Narodzenia jest wyjątkowym, sentymentalnym oraz jedynym w swoim rodzaju spotkaniem i posiłkiem rodzinnym.

Wiem, że moja mama już przygotowała pierogi świąteczne, wypełnione grzybami oraz kapustą kiszoną. Zresztą, zawsze przyrządza je wcześniej i mrozi, aż do nadejścia kolacji wigilijnej. Jest to praktyka, którą na pewno podziela wiele rodzin w ramach uproszczenia sobie obfitej listy przygotowań rownież na kolejny dzień Pierwszego Święta, gdzie już dodatkowo spożywa się mięso.
Zawsze uwielbiałam ciasta drożdżowe. Makowiec jest jednym z nich ale jem go tylko w domu. Główna przyczyna to ta, że nie zasmakowałam lepszego nigdzie indziej. Ten ów makowiec jest delikatny, lekko mokry, smaki są znakomicie zbalansowane a mak jest perfekcyjnie ugotowany i przemielony ze specjalną uwagą. Wymaga to czasu i cierpliwości, która definiuje efekt końcowy. Sama jeszcze nigdy nie piekłam makowca, być może nadszedł odpowiedni czas aby rozpocząć?

Tradycyjnie mój tato i ja byliśmy odpowiedzialni za zdobycie drzewka i ubranie choinki kilka dni przed Wigilią. Tradycje powinny być podtrzymywane i dokładnie to samo będziemy robić wspólnie w tym roku. Czynność, która sprawia mi olbrzymią przyjemność. Dègustateur dostanie rolę pilnowania naszych dwóch małych psów i kotów, dla których świecące bombki są niezmiernie kuszące. Każdego roku, jakkolwiek, poniesione są niewielkie straty.

Ale zanim na to wszystko nadejdzie pora, przedświąteczna kolacja odbędzie się u nas w Rzymie. Posiłek, który pozwoli na wspólne spędzenie czasu i wymianę życzeń przed rozpoczęciem przerwy świątecznej, aż do Nowego Roku.

Rozmowa, gwar, śmiech, smaczne, nieskomplikowane jedzenie i dobre wino jest gwarantowanym przepisem na wyśmienitą biesiadę.

Przyrządzę kilka sałatek na bazie lekko gorzkich sezonowych liści: radicchio, cykoria i puntarelle (puntarelle alla romana: z dressingiem z sardeli, czosnku oraz octu winnego).

Kilka słodkich, delikatnych surowych langust skroplonych sokiem z cytryny oraz oliwą jest zawsze dla nas cudownym akcentem. Będzie makaron jajeczny z borowikami lub świeżo startymi truflami o wyjątkowo bogatym aromacie, będącymi obecnie w sezonie.
Lubię niekiedy rozpieszczać naszych gości a Święta są do tego perfekcyjną wymówką.

Przygotuję również cotechino, wolno gotowany rodzaj kiełbasy wieprzowej, tradycyjnie podanej z ugotowaną soczewicą w okresie Świąt i Nowego Roku. Szczególnie przypadła nam do gustu mała wariacja zaczerpnięta z książki kucharskiej „Polpo” gdzie ostry w smaku dodatek jednocześnie podawany dla przegryzienia tłuszczu autor zamienia na mostardę. Po raz ostatni ugotowałam cotechino na Pierwszy Dzień Świąt jeszcze przed wyjazdem z Londynu do Rzymu. Minęło już sporo czasu od tego momentu i chyba nadeszła odpowiednia pora, aby ponownie skosztować tego specjału.

Moje „Świąteczne wypieki” są tymi, o które w szczególności nasi przyjaciele proszą mnie o przygotowanie. Prawdę mówiąc, żadne z ciast nie jest skomplikowane i nie wymaga za dużo czasu.
Na pewno pojawi się nasza od zawsze ulubiona tarta z kremem kasztanowym i mielonymi orzechami laskowymi. Orzechy laskowe z regionu Langhe w Piemoncie są uznawane za najlepsze we Włoszech oraz cenione poza granicami kraju. Ja już gotową mąkę z orzechów laskowych przywożę co roku z Alby.

Crema di marroni, słodkie puree kasztanowe jest jednym z tych składników, w którym się szczególnie lubuję i rzeczywiście, jest on bardzo wyraźny w moich świątecznych wypiekach.
W Rzymie, już od godziny jedenastej roznosi się urokliwy zapach prażonych kasztanów przez ulicznych sprzedawców, co tylko wzbogaca całą atmosferę. Zimą kupujemy porcję tych właśnie kasztanów i podjadamy je jeszcze ciepłe w drodze do domu (może wydawać się to dziwne, ale sprzedawane są one również latem). Nie ma doskonalszej metody przygotowania kasztanów jak przy użyciu drewna i ognia, oprócz ugotowanie ich w czerwonym winie.

Ale już gotowe dobrej jakości puree czyni cuda w kuchni w szczególności, gdy lista rzeczy jeszcze do zrobienia jest wystarczająco długa.

Święta bez czekolady to nie Święta. Odpowiedzią na to jest połączenie roztopionej ciemnej czekolady, orzechów laskowych i kremu kasztanowego. Delikatne i mokre ciasto skupiające swoją uwagę tylko na tych trzech składnikach (jest to ciasto bez dodatku mąki). Plan wypieków obejmuje także Tronchetto di Natale. Jest to zawinięte ciasto biszkoptowe z kremem według własnego wyboru, przykryte masą czekoladową, rozsmarowaną tak, aby przypominało ono kłodę drewna. Na samym końcu wystarczy poddać się wodzom fantazji i udekorować na przykład cukrem pudrem oraz gałązkami rozmarynu bądź tymianku.

Tiramisu jest zawsze dobrą sugestią, wnosi na stół inną, kremową konsystencję. Śnieżny, mroźny akcent może dodać kreatywnie ozdobiona pavlova.

Na ową kolację stół przystroję ozdobami świątecznymi, orzechami włoskimi, kasztanami oraz mandarynkami lub klementynkami, które mają dla mnie symboliczne znaczenie.

Panettone, tradycyjny włoski świąteczny przysmak, pozostawimy na leniwe śniadanie następnego dnia. Ubóstwiam panettone i jest to fantastyczny prezent do obdarowania bliskich, szczególnie gdy jest zapakowany w dekoracyjny papier i owinięty szeroką wstążką. Jest to produkt regionu Lombardii ale obecnie można go kupić dosłownie wszędzie. Stał on szalenie popularny i sprzedawany przez cały rok. Ja wolę mój panettone skromnie zapakowany, przygotowany tylko na okres Świąt (co oznacza bez polepszaczy smaku czy przedłużenia świeżości) przez małe piekarnie rzemieślnicze. Za panettone dobrej jakości trzeba zapłacić trochę więcej. Najzwyczajniej mówiąc, ponieważ składniki użyte nie są tanie: kandyzowane owoce, masło i tak dalej. Ale dlaczego sięgać po panettone o niższej jakości tym bardziej, że można się nim delektować przez tak krótki okres w roku?

Obecnie bardzo rzadko można mieć Rzym tylko dla siebie. Stopniowo low season czyli okres mniejszej aktywności turystycznej zanika. Miesiąc styczeń jest najlepszym tego przykładem i dowodem. Jednak kilka tygodni przed Świętami Bożego Narodzenia jest okresem, kiedy kocham Rzym najbardziej. Opustoszałe muzea głownie o porze popołudniowej, brak kolejek, mroźne powietrze i przytulne ozdobione światełkami uliczki, po których mogłabym przechadzać się prawie bez końca.

Buon Appetito e Buon Natale.