Sekret do pysznego tiramisu leży w świeżości składników (jajka i mascarpone) oraz odpowiedniego ubicia żółtek z cukrem na puszystą masę.
Tradycyjnie tiramisu „buduję” się z warstw namoczonych w mocnej kawie ciasteczek savoiardi pokrytych kremem mascarpone, po czym deser pozostawia się w lodówce na kilka godzin.
Całkiem niedawno, w wyczekiwanej na otwarcie Cantinetta Antinori w Londynie (lokal warty odwiedzenia, pierwszy powstał we Florencji i mamy go również tam, ale ja szybko rozpoczynam tęsknić za domem) spróbowałam tiramisu z kremem pistacjowym, gdzie poszczególne składniki tego deseru były połączone dopiero przed nami. Perfekcyjna wręcz porcja dla dwóch osób.
Muszę przyznać, że ten bardzo towarzyski i prosty sposób podania tego znanego i znakomitego deseru spodobał mi się tak bardzo, że odtwarzam go w ten sam sposób w domu.
Jeżeli nie wykorzystasz wszystkich składników od razu, krem mascarpone możesz trzymać w lodówce do trzech dni.
Na 4 dobre porcje:
Rozpocznij od ubijania żółtek z cukrem na najwyższych obrotach miksera.
Masa powinna stać się blado-żółta, podwoić swoją objętość a cukier rozpuścić.
Teraz stopniowo dodawaj serek mascarpone, cały czas ubijając, a następnie krem pistacjowy.
Przykryj folią spożywczą i wstaw do lodówki.
Do podania:
Do podania możesz wykorzystać mniejsze talerze do zupy, filiżanki do kawy lub niewielkie owalne naczynia do podawania.
Umieść po dwa ciasteczka savoiardi w każdym z wybranych naczyń.
Polewaj je pomału kawą, aż namokną i zmiękną.
Teraz hojnie pokryj namoczone w każdym naczyniu savoiradi kremem pistacjowym i wyrównaj wierzch łyżką.
Udekoruj pokrojonymi pistacjami i podawaj od razu.