

Podczas jednej z moich licznych wypraw na targowisko warzywne (mam swój ulubiony stragan na Campo de’ Fiori, ale również często korzystam z rynku, który jest bliżej domu. Mniejszy ale w żadnym wypadku nie brakuje mu gwarliwej atmosfery, a w szczególności u „mojego sprzedawcy”) z listą zakupów w ręku, która na celu przypilnowanie, aby nie poniosły mnie emocje przy zakupach. Nagle moje oczy spoczęły na lśniących, mięsistych, fioletowych o różnych odcieniach i kształtach bakłażanach. Zadziałały one na mnie jak magnes. Nie mogłam się im oprzeć.
Lista zakupów pomogła mi wybrać wszystko to co potrzebowałam na nadchodzący weekend a nawet sama nie wiedząc kiedy zdążyłam poprosić o kilka bakłażanów do wypełnienia już sporego koszyka. Podczas drogi powrotnej zastanawiałam się oraz wertowałam w głowie pomysły, co by z tych bakłażanów przyrządzić. Czy podać je jako contorno czy jako część antipasto? Może grillowane, hojnie skroplone dobrą oliwą z oliwek z plasterkami czosnku i świeżo posiekaną pietruszką dla dodatkowego smaku a całości dopełnia wyciśnięty sok z cytryny. Najlepiej aby była to cytryna z Wybrzeża Amalfitańskiego z regionu Kampanii, której aromat, kolor, słodki smak i pulchny kształt jest wręcz odurzający.
Za kilka tygodni wyjeżdżamy na wakacje na Sycylię i nie możemy się już doczekać, jak zawsze zresztą. Wracamy do ulubionego przez nas regionu sycylijskiego baroku w południowo wschodniej części wyspy. Wiem, mamy kilka miejsc na liście corocznych pielgrzymek. Ktoś by mógł zapytać, dlaczego po raz kolejny wyprawa w to samo miejsce jeśli jest tyle innych do zobaczenia?
My często lubimy spowolnić tempo zwiedzając nowe miejsca, a jeżeli ono nas ujmie swoim urokiem, chętnie do niego wracamy. Wakacje są po to aby się nimi cieszyć, zrelaksować i najprawdopodobniej ustalić „plan dnia” dopiero podczas śniadania lub na leżaku opalając się. I to właśnie słońce jest czynnikiem spowalniającym, dlaczego nie podążać jego rytmem? To powiedziawszy, oczywiście zaznaczyliśmy miejsca, które byśmy chcieli zwiedzić, odwiedzić a przede wszystkim co i gdzie zjeść. Nie ma tutaj liczenia kalorii, czego i tak nigdy nie robimy. Ta reguła dotyczy się również do wina.
Dla mnie to właśnie były bakłażany, które przywołały wspomnienia i tęsknotę za Sycylią.
Zdecydowałam, że przygotuję caponatę ,bakłażany na słodko kwaśno (agro dolce), typowy przykład kuchni sycylijskiej. Uwielbiam to niebiańskie połączenie octu, cukru i głęboko smażonych bakłażanów. A to jest dopiero początek. Do caponaty potrzebujemy także seler naciowy, pokrojony i również głęboko smażony. Do tego dodawane są rodzynki, oliwki oraz prażone orzeszki piniowe lub migdały. Całość jest wykończona plasterkami cebuli (ja sięgam po czerwoną cebulę), kilkoma łyżkami sosu pomidorowego (passata lub przecier pomidorowy nadają się doskonale). Smażone bakłażany grają tutaj główną rolę ale wraz z pozostałymi składnikami wynoszą to danie do innego poziomu. Gama i fantazja sycylijskich przepisów na bakłażany jest ogromna. Prawdopodobnie caponata jest najbardziej złożonym tego przykładem.
Osobiście wybieram wersję z dodatkiem startej ciemnej gorzkiej czekolady. Właśnie to ten pełen sycylijskiego baroku dodatek czekolady jest dla mnie uzupełnieniem tego dania.

Owoce, które zawsze kupuję to cytryny. Dumnie prężące się w ogromnych ilościach i codziennie dekorujące każdy stragan. Uwielbiam ich widok. Ponadto, wykorzystuję je w kuchni prawie codziennie. Jeśli kupię ich za dużo, dekoruję nimi stół jadalny. Stół można udekorować na tyle sposobów. Ja na przykład układam na różnych talerzach to co kupiłam na targowisku w większych ilościach jak cytryny, jabłka, bakłażany, pomidory itd.
I to właśnie podczas gdy spoglądałam na te piękne, jędrne i słodkie cytryny z Wybrzeża Amalfitańskiego leżące na moim stole rozpoczęłam rozmyślać o torta caprese al limone e ciocolato bianco, będącej wersją tradycyjnej torta caprese. Moje uszy od razu się uniosły jak tylko z Dianą (moją korepetytorką z języka włoskiego) rozpoczęłyśmy dyskusję odnośnie „perfekcyjnego przepisu” na tartę migdałowo-czekoladową (torta caprese) i jej możliwe formy. Z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością słucham wypowiedzi odnośnie jedzenia, różnego podejścia do niego i preferencji. Istnieje tyle punktów widzenia, przepisów, wersji i zawsze jest coś nowego do odkrycia. Każde źródło informacji jest dla mnie ważne, a w szczególności to przenoszone drogą ustną, jak dla mnie bardziej prywatną. Odnosi się wówczas wrażenie posiadania tego małego, słodkiego sekretu gdzie nie można się doczekać, aby się nim podzielić. Dokładnie taj jak ja nie mogę się doczekać aby podzielić się przepisem na torta caprese z cytryną i białą czekoladą. To jest ciasto, które pozostaje świeże i mokre przez kilka dni. Najważniejsze jest wybranie odpowiednich, dobrych, słodkich i aromatycznych cytryn, bo to właśnie od nich zależy efekt końcowy.

Pochodzące z Półwyspu Sorrentyńskiego i jego wybrzeża sławne, soczyste cytryny o pulchnym kształcie i szerzącym się słodkim aromacie kultywowane są na terasach schodzących w kierunku morza. Skórki tych cytryn wykorzystywane są do powstania limoncello ale co ważniejsze, cytryny stały się jednym z głównych składników wielu lokalnych pyszności.
Jest jedno ciasto cytrynowe, na które się natknęłam podczas naszych wypraw do Ravello oglądając zapierające dech w piersiach widoki i podziwiając wręcz dramatyczne i surrealistyczne wybrzeże. Z pewnością już Widziałaś/ Widziałeś zdjęcia lub Odwiedziłaś/ Odwiedziłeś te przepiękne strony Włoch. Niestety nie robiłam żadnych zdjęć podczas tych wyjazdów i muszę przeprosić za brak części wizualnej.
Nie tylko masa na dolce al limone jest połączona z sokiem z cytryny i jej startą skórką, ale jak tylko się ciasto upiecze, namoczone jest ono w słodkiej mieszance cytrynowej. Przepis pochodzi z książki, którą przywiozłam ze sobą z jednej z pierwszych podróży na Wybrzeże Amalfitańskie, a którą uwielbiam za swoją prostotę i precyzję. Wszyscy wiemy, że z nieskomplikowanym daniem o tylko kilku składnikach nie ma gdzie uciec. Jak zawsze, dobrej jakości składniki i odrobina miłości podczas gotowania to moja ostateczna receptura.
Podczas komponowania tego postu idea na niebiańsko kremowe i letnie risotto al limone przemknęła mi przez myśl. Ugotowałam je następnego dnia na obiad, podałam je na talerzach przywiezionych z Ravello i zjedliśmy je z ogromnym apetytem. Ostatnio pogoda płata nam niespodzianki w Rzymie ale jak już wychodzi słońce to na prawdę można je czuć na skórze.
Dla mnie cytrynowe risotto fantastycznie nadaje się na obiad lub kolację przy otwartym oknie pozwalającym na wpuszczenie i poczucie letniego, ciepłego powietrza. Są dania, które smakują po prostu lepiej gdy temperatura powietrza się podnosi. Cytryny pochodzące z różnych części świata są dostępne przez cały rok, ale nie wyobrażam sobie nas jedzących na przykład risotto al limone lub tagliolini al limone o innej porze jak teraz i przez kilka nadchodzących miesięcy.


Na długi lunch lub kolację w najbliższych dniach najprawdopodobniej podałabym sałatkę caprese na sam początek. Taki prosty talerz z jedzeniem a znany na całym świecie. Szczerze wierzę, że sukces tej sałatki leży w jej składnikach. Dojrzałe, słodkie i wręcz mięsiste pomidory, mozzarella lub fior di latte, dobra oliwa z oliwek, szczypta soli i świeża bazylia rozdrobniona w rękach. Można natknąć się również na wariację z suszonym posypanym oregano. Wydaje mi się, że warto spróbować obu wersji i przygotowywać ja naprzemiennie jeśli tak samo przypadną one do gustu.
Nie ma tutaj jako takiego przepisu ale postaraj się pokroić pomidory i mozzarellę na nie za cienkie plastry i podawaj ją w temperaturze pokojowej. Jeżeli zauważysz, że z mozzarelli lub fior di latte wycieka zbyt dużo serwatki, zostaw ją pokrojoną w durszlaku i odstaw na 30 minut przed ułożeniem na talerz.
Kolejne nasze ulubione antipasto to jeszcze letnia sałatka z owoców morza składająca się z ugotowanej ośmiornicy, małż, grillowanych kalmarów, krewetek lub langust. Całość skropiona wyciśniętą cytryną, oliwą extra virgin i hojnie posypana natką pietruszki. Do mieszanki antipasto dodałabym również, jako że jest na nie sezon, sałatkę z malutkich karczochów i plastrów parmezanu. Co za rozkosz.
Na primo piatto chętnie byśmy zjedli spaghetti z małżami lub tagliolini al limone. To powiedziawszy, risotto al limone smakowało nam tak bardzo, że chyba będę musiała je ugotować wcześniej jak planowałam.
Najprawdopodniej skusiłabym się na cytrynowe sycylijskie pulpety z piersi kurczaka i ricotty a do tego bakłażany w sosie pomidorowym, oregano i bazylią. Oba dania mogą być przygotowane wcześniej co tylko poprawi ich smak i aromat a w tym samym czasie są to dania bardzo wdzięczne i łatwe do podania podczas przyjmowania gości.
Zastanawiając się nad dolce przyznaję, że jeszcze nie podjęłam decyzji, ale wiem, że to cytryny będą grały główną rolę.
